Frankenjura – przystanek w drodze na West

Nie, nie wybieram się do Francji, Hiszpanii czy w inne miejsce, w którym naprawdę bardzo chciałbym się znaleźć. „Przystanek w drodze na West”  to miano, którym okrzyknąłem Frankenjurę. A w zasadzie nie ja tylko od kogoś to zasłyszałem i się przyjęło, bo pasuje jak znalazł.  Zanim jednak pokuszę się o rozwiniecie tematu, w obawie o zbyt subiektywne podejście do sprawy, przytoczę opinie zasłyszane od moich niezastąpionych towarzyszy podróży.

Stromlinie (9), fot. Maciek Ostrowski

Stromlinie (9), fot. Maciek Ostrowski

Na pierwszy ogień dziewczyny. Ewcia zachwycona. Że duże przewieszenia, że dobre stopnie, że krótkie podejścia pod sektory i że najchętniej to by tylko tu jeździła. No chyba, ze bym ją zabierał na 30m ściany z długim podejściem. To wtedy tragedia. Niewiele mniej entuzjastyczne podejście prezentuje Ania, komplementując liczne propozycje z okolic frankońskiego 7. Narzeka tylko na lotne obicie na łatwiejszych drogach i sektory w których są same trudne linie.

Maciek na Dampfhammer (8)

Maciek na Dampfhammer (8)

No dobrze, to teraz pora na Maćka:
„Beznadzieja!!! Przede wszystkim jak te skały wyglądają?! Obrzydlistwo! Zielone, obślizgłe, obok Płyty Wojasa to to nawet nie stało.” Choć niedługo później było też: „Powiem Ci Stefan, że ta Stromlinie to jedna z najpiękniejszych dróg jakie w życiu próbowałem”. Ostatecznie jednak stwierdził, ze na „Okienie” znacznie lepiej.

Plan B (10), fot. Maciek Ostrowski

Plan B (10), fot. Maciek Ostrowski

A moja opinia? Pisząc te słowa zajrzałem do swojego tekstu sprzed dokładnie trzech lat i o ile nadal się pod nim podpisuję (no może poza złą pogodą, bo teraz mieliśmy cały wyjazd full słońca) to dzisiejsze „fakty i mity” byłyby znacznie bardziej rozbudowane. Żeby jednak nie było nudno, tym razem nie wypowiem się tak konkretnie, a za moją opinię niech posłuży połączenie tytułu, powyższych wypowiedzi i opisów kilku najciekawszych dróg, które pokonałem przez ten tydzień:

Ania na Rotkappchen und die 7 Zwergnasen (7)

Ania na Rotkappchen und die 7 Zwergnasen (7)

– Plan B, 10(8b) RP, Zwergenschloss – Najpopularniejsze 8b na Franken co o dziwo nie oznacza sofciarskiej wyceny. Droga ma zaledwie 10 metrów, z czego trudności skumulowane są na trzech ruchach w dachu.

– Ira Technokratie, 9+/10-(8a) RP 2pr, Krottenseer Turn – Droga biegnie wspólnie z historyczną Wallstreet (pierwsze 8c na świecie), by przed trudnościami odbić w bok na znacznie łatwiejszy boulder. Lekkie przewieszenie, małe chwyty, 20metrów wspinania, 4 wpinki.

– Die zwei Muskeltiere, 9+/10- RP 2pr, Soranger – Według 8a.nu najpopularniejsze 8a na Franken co dobrze pokazuje jak powyższy portal może wyprowadzić człowieka w pole. O ile drodze należy się może jedna gwiazdka to cały sektor zrobił na mnie tragiczne wrażenie. 8metrów wysokości, brzydka skała i tłumy.

– Amphibientraverse, 9+/10- RP 3pr, Marientaler Wande – 100% Franken. Duże przewieszenie, duże dziury, 15metrów, godna polecenia.

Krampfhammer (9), fot. Maciek Ostrowski

Krampfhammer (9), fot. Maciek Ostrowski

Chasin’ the trane, 9(7c) OS, Krottenseer Turn – Rewelacyjna! Najpierw klamy w dużym przewieszeniu, potem techniczny crux i nie mniej techniczna końcówka. Jedna z lepszych dróg jakie tu robiłem. Autor: John Bahar, 1981rok

– Krampfhammer, 9 OS, Weissenstein – Klasyk choć szału nie ma. Trudności skumulowane na dole.

– Stromlinie, 9 RP 2pr, Marientaler Wande – Kolejna perełka za 7c. Ok 18m drałowania po klamach w dużym przewieszeniu. Brzmi łatwo ale po zjechaniu potrzebowałem reanimacji.

DSC_5399_1 DSC_5438_1 DSC_5471_1 DSC_5521_1

Pierwsze drogi za płoty – Królowa Południa

Zaczęło się. Polityczne posty na facebooku powoli znikają w gąszczu ofert przewozu do Podlesic. W zakamarkach warszawskich pakerni, ciszę pomiędzy seriami coraz częściej przerywają dywagacje na temat pogody w nadchodzący weekend. Wymęczone i wyżyłowane przez zimę organizmy wspinaczy mogą w końcu skorzystać z dietetycznej dyspensy jaką dają weekendowe wyjazdy i napić się piwka, zjeść kiełbasę z ogniska, czy po śniadaniu uraczyć się jeszcze kawałkiem ciasta. Wiosna w pełni.

Marysia i jedna z najlepszych VI.2+ na Jurze - Droga Bodhisatwy

Marysia i jedna z najlepszych VI.2+ na Jurze – Droga Bodhisatwy

Jurajskie wojaże zaczynam zazwyczaj chwilę wcześniej, ale liczne zawody i bulderowe wyjazdy nieco opóźniły moje tegoroczne otwarcie sezonu. W końcu jednak nadeszła ta chwila i tydzień temu, za sprawą zalanych kamyków po czeskiej stronie granicy, po raz pierwszy w tym roku wylądowałem w Podlesicach.

Mateusz i kolejna perełka za VI.2+ - Filar Cimy

Mateusz i kolejna perełka za VI.2+ – Filar Cimy

Jak wiadomo początki bywają trudne. Człowiek jakiś kwadratowy, bolą palce, zarówno te u rąk jak i u nóg, no i ciężko wypatrzeć chwyty. Świadomy jednak, że następnym razem powinno być lepiej, powtórzyłem kilka łatwiejszych klasyków i rozpatentowałem coś na za tydzień. W minioną sobotę okazało się, ze plan wypalił. Lądujemy na Okienniku, a po rozgrzewce i opatentowaniu ruchów przechodzę Władcę Przestrzeni VI.6. Zjeżdżając przewieszam ekspresy, przypominam sobie górnego cruxa i już w następnej próbie melduję się na stanowisku Królowej Południa – VI.6+. Zdaje się, ze to pierwsze powtórzenie :]

Tuż po dolnym boulderze na Królowej Południa, fot. Maciek Ostrowski

Tuż po dolnym boulderze na Królowej Południa, fot. Maciek Ostrowski

Dwie, zapewne nieznane z nazwy drogi na Okienniku!? Dla wielu pewnie oznacza to jakąś skomplikowaną kombinację, jednak nic z tych rzeczy! Władca Przestrzeni to droga powstała poprzez wyprostowanie od dołu kombinacji Łukasza Dębowskiego o nazwie Pan i Władca. Pierwsze przejście tej pierwszej należy do Jurajskiego Weterana Waldka Podhajnego, dzięki któremu powstała prosta linia pomiędzy Władcą Pierścieni, a Wycieczką do Ojcowa II. Waldek jednak obszedł trudności górnego okapu zostawiając dla potomnych otwarty projekt. Z okazji skorzystał w zeszłym roku kustosz rejonu, wspomniany już wcześniej Łukasz, który wyprostował końcówkę Władcy Przestrzeni o wymagający boulder z Super Akcji (VI.6). Tak powstała Królowa Południa. Niemal idealnie prosta linia przez środek czołowej ściany Okiennika Wielkiego. Co ciekawe największe trudności Królowej znajdują się w dolnym i górnym przewieszeniu, a znienawidzony przez niektórych połóg stanowi jedynie podtrzymanie ciągowego charakteru drogi, nie jest jednak trudnością sam w sobie.

Łukasz i Boskie Buenos VI.3+

Łukasz i Boskie Buenos VI.3+

Niedzielę natomiast spędziliśmy na szlifowaniu formy w mamutowej, bo już w piątek wyjazd na Fra… no właśnie, gdzie?! Miała być Frankenjura, ale prognozy nie zachęcają. Może ktoś ma jakieś ciekawe propozycje? Znowu Fontainebleau? :]

Czas powrócić do "Świątyni" ;] fot. Maciek Ostrowski

Czas powrócić do „Świątyni” ;] fot. Maciek Ostrowski

Puchar Polski – Wrocław (+ video)

Wrocław – piękne i klimatyczne miasto. Do tego idealne dla wspinacza. Blisko w Sokoliki, na Ostas czy dalsze westowe wypady, a na deszczowe dni całkiem pokaźna liczba sztucznych ścian. Na jednej z nich – Fabryczna Boulder – odbyła się w miniony weekend pierwsza edycja Pucharu Polski w Boulderingu.

Jeśli chodzi o mój performance, to po przyzwoitym starcie w eliminacjach zaprezentowałem dość przecięty poziom w półfinałach lądując na 13-tej pozycji, z dala od 6-cio osobowego finału. Następna okazja do poprawy wyników dopiero w czerwcu, a tymczasem dzięki uprzejmości Tomka Rumianowskiego i Asi Oleksiuk zapraszam na krótki filmik z moich zmagań na eliminacyjnych problemach.

 

Tydzień w Bleau + Trailer

Big Golden, fot. Grzesiek

Big Golden, fot. Grzesiek

Fontainebleau – światowa mekka boulderingu. Dziesiątki tysięcy kamieni porozrzucanych w malowniczych podparyskich lasach. Doskonałej jakości piaskowiec, przyjemne podejścia, świetne oznaczenia na skale. Wyjątkowo techniczny charakter wspinania, choć tak naprawdę znaleźć tu można wszystko i dla każdego. Jak nie kochać tego miejsca?

Fontaineblove

Fontaineblove

Moja miłość do Bleau zaczęła się podczas pierwszego wyjazdu 2 lata temu. Wtedy też obiecałem sobie, że przynajmniej raz do roku, gdzieś pomiędzy wypadami na linę znajdę czas na podróż pod Paryż. I tak, za mną już trzeci wyjazd do tego niesamowitego miejsca i mam wrażenie, że za każdym razem jest coraz lepiej:)

Krajobraz w sektorze Cul de Chien

Krajobraz w sektorze Cul de Chien

Nie wystarczy się jednak pojawić na miejscu żeby poczuć ten klimat. Istnieje bowiem kilka warunków, które może nie są niezbędne, ale według mnie co najmniej bardzo ważne przy realizacji idealnego wyjazdu do tego magicznego miejsca. Mowa tu oczywiście o świetnej formie, trafieniu w pogodę i dokładnym zaplanowaniu każdego dnia…
.
.
.
.
noooooooot  ;] Najważniejsza sprawa to dobre towarzystwo (w moim przypadku sprawdzona zeszłoroczna ekipa – Buki, Łuki i Gawri), duża ilość francuskich bagietek, wina, m&m’sów (polecam paczki po 1kg) i sprawdzona gra planszowa/PC (tutaj niekwestionowany lider rankingów – Hirołsy).

Dobra kwaterka (z franc. Gite - <żit>) to też podstawa!

Dobra kwaterka (z franc. Gite – <żit>) to też podstawa!

 

Kierując się powyższą taktyką, dzięki spełnieniu wszystkich powyższych warunków udało mi się spaść z żółtego balda (trudność ok. font 3A), nieurobić ruchów na 6A+, patentować 45min 6B i zrobić 3x 7C i 5x 7C+. No cóż, nie każda taktyka jest idealna…

Maciek i próby na Fourmis Rouges 7C

Maciek i próby na Fourmis Rouges 7C

A tak całkiem poważnie to wyjazd oceniam 10/10. Poza powyższymi punktami mieliśmy też idealną pogodę, a i taktyka nie była całkiem w polu. Zdecydowana większość z pokonanych boulderów to problemy 3-gwiazdkowe, a swoją udaną próbę na 6cio metrowym Miséricorde zapamiętam do końca życia. Zainteresowanych pokonanymi boulderami siódemkowymi (wszystkie to turbo klasyki) odsyłam na mój profil 8a.nu znajdziecie mnie w zakładce ranking – niestety chłopaki używają jakiejś przedwojennej strony i nie da się załadować bezpośredniego odnośnika.

Łukasz i La Superbe 6A+

Łukasz i La Superbe 6A+

 Cameraman

Cameraman

Na (prawie) koniec tego przydługiego wpisu wrzucam krótki trailer filmu z wyjazdu, który mam nadzieje kiedyś zmontujemy  :) A chyba będzie co oglądać, bo wszystkie trudniejsze przejścia zostały szczęśliwie uwiecznione na nośnikach.  Tymczasem wybaczcie bardzo amatorski montaż, w pełnym filmie postaram się trochę usprawnić swój warsztat.

Last but not least – serdeczne podziękowania dla mojego fizjoterapeuty – Łukasza Zosiuka za regularne składanie mnie do kupy;]. Jeśli (w Warszawie) szukacie fizjoterapeuty to zdecydowanie polecam Osteolife!

Klik

 

 

 

Ciężkowicka Odyseja (+ video)

Sezon boulderowy w pełni. Po sylwestrowym wspinaniu z liną odstawiłem na jakiś czas treningi wytrzymałości i skupiam się w 100% na małych formach. Przygotowując się do marcowego wyjazdu do Fontainebleau przeplatam starty na zawodach wyjazdami w skały. I tak dwukrotnie już wybrałem się do niewielkiego piaskowcowego rejonu – Ciężkowic.

Piaskowcowe klimaty

Piaskowcowe klimaty Ciężkowic

Poza największymi klasykami z przedziału 7A-7B+ udało mi się przejść wizytówkę rejonu – Odyseję Dotyku. Poniżej film z przejścia:

 

Gratulacje należą się też Gosi, która tego samego dnia uporała się z Odyseją odnotowując zarazem drugie kobiece przejście tego dość męskiego boulderu.