Pierwsze drogi za płoty – Królowa Południa

Zaczęło się. Polityczne posty na facebooku powoli znikają w gąszczu ofert przewozu do Podlesic. W zakamarkach warszawskich pakerni, ciszę pomiędzy seriami coraz częściej przerywają dywagacje na temat pogody w nadchodzący weekend. Wymęczone i wyżyłowane przez zimę organizmy wspinaczy mogą w końcu skorzystać z dietetycznej dyspensy jaką dają weekendowe wyjazdy i napić się piwka, zjeść kiełbasę z ogniska, czy po śniadaniu uraczyć się jeszcze kawałkiem ciasta. Wiosna w pełni.

Marysia i jedna z najlepszych VI.2+ na Jurze - Droga Bodhisatwy

Marysia i jedna z najlepszych VI.2+ na Jurze – Droga Bodhisatwy

Jurajskie wojaże zaczynam zazwyczaj chwilę wcześniej, ale liczne zawody i bulderowe wyjazdy nieco opóźniły moje tegoroczne otwarcie sezonu. W końcu jednak nadeszła ta chwila i tydzień temu, za sprawą zalanych kamyków po czeskiej stronie granicy, po raz pierwszy w tym roku wylądowałem w Podlesicach.

Mateusz i kolejna perełka za VI.2+ - Filar Cimy

Mateusz i kolejna perełka za VI.2+ – Filar Cimy

Jak wiadomo początki bywają trudne. Człowiek jakiś kwadratowy, bolą palce, zarówno te u rąk jak i u nóg, no i ciężko wypatrzeć chwyty. Świadomy jednak, że następnym razem powinno być lepiej, powtórzyłem kilka łatwiejszych klasyków i rozpatentowałem coś na za tydzień. W minioną sobotę okazało się, ze plan wypalił. Lądujemy na Okienniku, a po rozgrzewce i opatentowaniu ruchów przechodzę Władcę Przestrzeni VI.6. Zjeżdżając przewieszam ekspresy, przypominam sobie górnego cruxa i już w następnej próbie melduję się na stanowisku Królowej Południa – VI.6+. Zdaje się, ze to pierwsze powtórzenie :]

Tuż po dolnym boulderze na Królowej Południa, fot. Maciek Ostrowski

Tuż po dolnym boulderze na Królowej Południa, fot. Maciek Ostrowski

Dwie, zapewne nieznane z nazwy drogi na Okienniku!? Dla wielu pewnie oznacza to jakąś skomplikowaną kombinację, jednak nic z tych rzeczy! Władca Przestrzeni to droga powstała poprzez wyprostowanie od dołu kombinacji Łukasza Dębowskiego o nazwie Pan i Władca. Pierwsze przejście tej pierwszej należy do Jurajskiego Weterana Waldka Podhajnego, dzięki któremu powstała prosta linia pomiędzy Władcą Pierścieni, a Wycieczką do Ojcowa II. Waldek jednak obszedł trudności górnego okapu zostawiając dla potomnych otwarty projekt. Z okazji skorzystał w zeszłym roku kustosz rejonu, wspomniany już wcześniej Łukasz, który wyprostował końcówkę Władcy Przestrzeni o wymagający boulder z Super Akcji (VI.6). Tak powstała Królowa Południa. Niemal idealnie prosta linia przez środek czołowej ściany Okiennika Wielkiego. Co ciekawe największe trudności Królowej znajdują się w dolnym i górnym przewieszeniu, a znienawidzony przez niektórych połóg stanowi jedynie podtrzymanie ciągowego charakteru drogi, nie jest jednak trudnością sam w sobie.

Łukasz i Boskie Buenos VI.3+

Łukasz i Boskie Buenos VI.3+

Niedzielę natomiast spędziliśmy na szlifowaniu formy w mamutowej, bo już w piątek wyjazd na Fra… no właśnie, gdzie?! Miała być Frankenjura, ale prognozy nie zachęcają. Może ktoś ma jakieś ciekawe propozycje? Znowu Fontainebleau? :]

Czas powrócić do "Świątyni" ;] fot. Maciek Ostrowski

Czas powrócić do „Świątyni” ;] fot. Maciek Ostrowski

Puchar Polski – Wrocław (+ video)

Wrocław – piękne i klimatyczne miasto. Do tego idealne dla wspinacza. Blisko w Sokoliki, na Ostas czy dalsze westowe wypady, a na deszczowe dni całkiem pokaźna liczba sztucznych ścian. Na jednej z nich – Fabryczna Boulder – odbyła się w miniony weekend pierwsza edycja Pucharu Polski w Boulderingu.

Jeśli chodzi o mój performance, to po przyzwoitym starcie w eliminacjach zaprezentowałem dość przecięty poziom w półfinałach lądując na 13-tej pozycji, z dala od 6-cio osobowego finału. Następna okazja do poprawy wyników dopiero w czerwcu, a tymczasem dzięki uprzejmości Tomka Rumianowskiego i Asi Oleksiuk zapraszam na krótki filmik z moich zmagań na eliminacyjnych problemach.

 

Tydzień w Bleau + Trailer

Big Golden, fot. Grzesiek

Big Golden, fot. Grzesiek

Fontainebleau – światowa mekka boulderingu. Dziesiątki tysięcy kamieni porozrzucanych w malowniczych podparyskich lasach. Doskonałej jakości piaskowiec, przyjemne podejścia, świetne oznaczenia na skale. Wyjątkowo techniczny charakter wspinania, choć tak naprawdę znaleźć tu można wszystko i dla każdego. Jak nie kochać tego miejsca?

Fontaineblove

Fontaineblove

Moja miłość do Bleau zaczęła się podczas pierwszego wyjazdu 2 lata temu. Wtedy też obiecałem sobie, że przynajmniej raz do roku, gdzieś pomiędzy wypadami na linę znajdę czas na podróż pod Paryż. I tak, za mną już trzeci wyjazd do tego niesamowitego miejsca i mam wrażenie, że za każdym razem jest coraz lepiej:)

Krajobraz w sektorze Cul de Chien

Krajobraz w sektorze Cul de Chien

Nie wystarczy się jednak pojawić na miejscu żeby poczuć ten klimat. Istnieje bowiem kilka warunków, które może nie są niezbędne, ale według mnie co najmniej bardzo ważne przy realizacji idealnego wyjazdu do tego magicznego miejsca. Mowa tu oczywiście o świetnej formie, trafieniu w pogodę i dokładnym zaplanowaniu każdego dnia…
.
.
.
.
noooooooot  ;] Najważniejsza sprawa to dobre towarzystwo (w moim przypadku sprawdzona zeszłoroczna ekipa – Buki, Łuki i Gawri), duża ilość francuskich bagietek, wina, m&m’sów (polecam paczki po 1kg) i sprawdzona gra planszowa/PC (tutaj niekwestionowany lider rankingów – Hirołsy).

Dobra kwaterka (z franc. Gite - <żit>) to też podstawa!

Dobra kwaterka (z franc. Gite – <żit>) to też podstawa!

 

Kierując się powyższą taktyką, dzięki spełnieniu wszystkich powyższych warunków udało mi się spaść z żółtego balda (trudność ok. font 3A), nieurobić ruchów na 6A+, patentować 45min 6B i zrobić 3x 7C i 5x 7C+. No cóż, nie każda taktyka jest idealna…

Maciek i próby na Fourmis Rouges 7C

Maciek i próby na Fourmis Rouges 7C

A tak całkiem poważnie to wyjazd oceniam 10/10. Poza powyższymi punktami mieliśmy też idealną pogodę, a i taktyka nie była całkiem w polu. Zdecydowana większość z pokonanych boulderów to problemy 3-gwiazdkowe, a swoją udaną próbę na 6cio metrowym Miséricorde zapamiętam do końca życia. Zainteresowanych pokonanymi boulderami siódemkowymi (wszystkie to turbo klasyki) odsyłam na mój profil 8a.nu znajdziecie mnie w zakładce ranking – niestety chłopaki używają jakiejś przedwojennej strony i nie da się załadować bezpośredniego odnośnika.

Łukasz i La Superbe 6A+

Łukasz i La Superbe 6A+

 Cameraman

Cameraman

Na (prawie) koniec tego przydługiego wpisu wrzucam krótki trailer filmu z wyjazdu, który mam nadzieje kiedyś zmontujemy  :) A chyba będzie co oglądać, bo wszystkie trudniejsze przejścia zostały szczęśliwie uwiecznione na nośnikach.  Tymczasem wybaczcie bardzo amatorski montaż, w pełnym filmie postaram się trochę usprawnić swój warsztat.

Last but not least – serdeczne podziękowania dla mojego fizjoterapeuty – Łukasza Zosiuka za regularne składanie mnie do kupy;]. Jeśli (w Warszawie) szukacie fizjoterapeuty to zdecydowanie polecam Osteolife!

Klik

 

 

 

Ciężkowicka Odyseja (+ video)

Sezon boulderowy w pełni. Po sylwestrowym wspinaniu z liną odstawiłem na jakiś czas treningi wytrzymałości i skupiam się w 100% na małych formach. Przygotowując się do marcowego wyjazdu do Fontainebleau przeplatam starty na zawodach wyjazdami w skały. I tak dwukrotnie już wybrałem się do niewielkiego piaskowcowego rejonu – Ciężkowic.

Piaskowcowe klimaty

Piaskowcowe klimaty Ciężkowic

Poza największymi klasykami z przedziału 7A-7B+ udało mi się przejść wizytówkę rejonu – Odyseję Dotyku. Poniżej film z przejścia:

 

Gratulacje należą się też Gosi, która tego samego dnia uporała się z Odyseją odnotowując zarazem drugie kobiece przejście tego dość męskiego boulderu.

Drytooling w Janówku

Tak, tak, to nie żart. Po 2 latach umawiania, Maćkowi w końcu się udało wyciągnąć mnie na bunkry i to nie pobulderować, ale powspinać się z ciupagami i w rakach ;]

Paintbollowe konstrukcje w Janówku

Paintbollowe konstrukcje w Janówku

Pewnie nie każdy odwiedzający ten „wspinaczkowy blog” wie o co chodzi, więc spieszę wyjaśniać. Drytooling to (za wikipedią) rodzaj wspinaczki charakteryzujący się wykorzystaniem sprzętu typowego dla wspinaczki lodowej (dziaby i rakobuty) na nieoblodzonych drogach skalnych. Dla mnie rzecz kompletnie nowa. Jako stuprocentowy wspinacz sportowy nigdy nie miałem zarówno raków na nogach, jak i czekana w ręku, a janówkowe bunkry wspominam jedynie z boulderowych wypadów na Joe Weidera i Suplement (lokalne klasyki). Mając jednak w pamięci filmik z Markusem Bendlerem sprzed kilku lat, oraz ulegając słonecznej i śnieżnej zimowej aurze, umówiłem się z Maćkiem na 4 godzinki „szkolenia” drytoolowego.

Na miejscu cisza i spokój, po krótkim wstępnie teoretycznym, wiążę się do liny, biorę dziaby i z dużą nieśmiałością zbliżam się do drogi Kwękacz-Stękacz D6+ (ponoć rozgrzewkowa). Jeszcze tylko otwieram usta, żeby powiedzieć coś w stylu: „ale jak będę się bał to daj blok”, gdy z za winkla wychodzi wesoła gromadka z Alexem na czele i się zaczyna:

– Buuuahahahah!!! Stefan będzie drytoolował!!!!! Szybko, kręcimy to!

I to by było na tyle jeśli chodzi o kameralne szkolenie…

Mina adekwatna do sytuacji... fot. Maciek Ostrowski

Mina adekwatna do sytuacji… fot. Maciek Ostrowski

Ostatecznie, po ponad 7 minutach walki (na kilku metrach drogi), w dygotach, z zadyszką, i zbułowanymi przedramionami ale szczęśliwy, że nie dostałem dziabą w zęby, wpinam się do stanowiska. Tutaj fimik z tego żenującego spektaklu ;] Jak się okazuje zrobiłem „takie drytoolowe VI.1”, no ekstra… Kolejna droga poszła już nieco zgrabniejAntygrawitacja D7+ – „Nooo, to to bardziej VI.1+”

-_-

Jedziemy dalej, pora na „coś więcej niż VI.1+”. W mękach („stary ale sobie poutrudniałeś” i „to nie była czwórka tylko jakaś nowa figura…”) udaje mi się przejść Równowagę – D8+. Nie pytam o przelicznik wyceny, bo pewnie powiedzą, że VI.1+/2… Poza tym jestem tak zbułowany, że równie dobrze moglibyśmy się już zbierać do domu.
Głupio jednak wrócić bez spróbowania czegoś trudniejszego. Wybór pada na Stary człowiek nie może za D10+. No tutaj to już jest poważne wspinanie. Przedramiona odmawiają mi współpracy jeszcze przed głównymi trudnościami. Na koniec robię w bólach D7 i pełen uznania dla chłopaków wracam do auta.

Alek na Kwękaczu

Alek na Kwękaczu

Na koniec chciałem bardzo podziękować Maćkowi Ostrowskiemu za zorganizowanie całego wyjazdu, użyczenie szpeju i pomoc w pierwszych krokach z dziabami. Cała przygoda z DT wiele mnie nauczyła i choć nie zamierzam się przerzucać na tę gałąź wspinaczki, to kto wie czy kiedyś jeszcze nie wskoczę w rakobuty…😉

DSC_3845_1

Pewnego razu w Ospie

W czym? W Ospie. To taka mała słoweńska wioska nieopodal granicy z Włochami. Mają tam wielki most, trochę pól i jeden z najlepszych w Europie rejonów skalnych – Misję Pec.

Misja Pec w całej okazałości:

Trochę inne ujęcie:

Most:

No dobrze, a jak się ubrać do tego Ospu?

Jeśli tak jak my jedziecie w grudniu, to polecam ubiór „na cebulkę”:

W razie gdyby było za ciepło, to bez problemu można się rozebrać:

Także podczas wspinania:

Inna opcja to klasyczny, kolorowy hipsterski outfit:

Kolejna kwestia – zakwaterowanie. Polecamy Hostel Ociski Raj, taras jest tu na tyle duży, ze spokojnie można lepić bałwana:

A i zachody słońca niczego sobie:

A samo wspinanie? Za argument niech posłuży fakt, że byłem tu już dziesiąty raz…

Konrad podczas prób na projekcie

Konrad podczas prób na projekcie

Tym razem wracam z kilkoma „ósemkami a” oraz przepiękną, 35-metrową 8b+ – Kaj Ti Je Deklica. Na drogę składają się trzy cruxy z czego ostatni rozgrywa się tuż pod stanowiskiem. To właśnie tam miałem „przyjemność” odpadać kilkukrotnie nim ostatecznie udało mi się przedrzeć do topowej klamy. Co ciekawe cała akcja rozgrywała się przy totalnej zlewie. Gdy podczas rozgrzewki podszedłem obczaić sytuację na końcowym bulderze okazało się, że wszystkie kluczowe chwyty, wraz z klamą topową, są zalane. Łudząc się, że tego dnia uda mi się oddać porządną próbę poupychałem w mokrych krawądkach papier toaletowy i postanowiłem się wstawić. Ostatecznie ruchy które „na sucho” nie chciały mnie przepuścić w ciągu, dziś padają mimo totalnej wilgoci i konieczności wyjmowania papieru z chwytów podczas wspinania. Jak widać powiedzenie, że „warun to stan umysłu” ma w sobie dużo prawdy:)

Klimaty wioski Osp

Klimaty wioski Osp

Dziewczyna z okładki

Dziewczyna z okładki

Rozgrzeweczka, fot. Konrad

Rozgrzeweczka

Mgła, słońce i Zuzia

Mgła, słońce i Zuzia

Radosny Tomek

Radosny Tomek