Miesiąc: Maj 2014

Wspinaczkowa Sardynia. Czy warto (było)…?

„Raj dla wspinaczy”, tak lub podobnie sformułowane określenie wyskakiwało mi w wyszukiwarce po wpisaniu słów „Sardynia” i „wspinaczka”. Jednak zagłębiając się w temat napotykałem raczej liczne pochlebstwa dotyczące przyrody, krajobrazów, jedzenia czy wrodzonej gościnności lokalnych Włochów. No ale co ze wspinaniem? W relacjach było zazwyczaj dyplomatycznie pomijane stwierdzeniem „też super”. Trochę inaczej sprawa się miała na zagranicznych portalach – tam „climbing” pojawiało się już częściej, ale zazwyczaj w formie wielowyciągowej. Opinie znajomych również były jakieś takie niemrawe, wiec nie pozostało mi nic innego jak przystać na namowy Maćka i zbadać temat samemu, a raczej w siedmioosobowej ekipie.

Dzień pierwszy - Biddiriscottai

Dzień pierwszy – Biddiriscottai

Po dotarciu do Cala Gonone, przeciętnie malowniczego ale położonego w bajkowej scenerii miasteczka logujemy się w naszym appartamento i z rana uderzamy na wspin do Biddiriscottai. Zaczyna się świetnie, spacer plażą, słońce, w oddali duża grota z bujną szatą naciekową, ręce zaczynają się pocić na myśl o wspinie. I nagle czar pryska. Drogi długości 15metrów, chwyty lepkie od soli i nierzadko pokryte lekkim pyłem. Do tego najciekawsze części grotki albo nie są obite, albo wyposażono je w latach dziewięćdziesiątych w rdzewiejące ringi i stanowisko z pętli wokół ucha skalnego…

Cala Fuili - malownicza sceneria i Maciek startujący „przepiękne” 6b…

Cala Fuili – malownicza sceneria i Maciek startujący „przepiękne” 6b…

Następny dzień to wspin w Cala Fuili, drogi nadal krótkie, a do tego trudniejsze propozycje nierzadko „poprawiane” przy użyciu dłuta. Na pocieszenie udajemy się na włoską pizze i lody, te sardyńskie atrakcje oceniam na 5+!

W resta wybieram przechadzkę, plaża to nie dla mnie ;)

Restowa przechadzka

W rest robię rekonesans i już wiem gdzie chcę się jutro wspinać – Grota Millenium! Kawałek samochodem, kawałek ścieżką, 5min po poręczówkach i jesteśmy. O grocie słyszałem już 10lat temu, że jest ogromna, że stalaktyty i długie drogi. W rękach trzymam Góry z 2005 roku, na okładce Marcin „Kolarz” Kantecki ciśnie chyba 7b w Cala Luna(o tym dalej), w tle motorówka i morze. Wewnątrz magazynu kultowe dla mnie zdjęcie z groty (autorstwa Dawida Kaszlikowskiego), przedstawiające Kubę Ziółkowskiego restującego -wisząc na jednej nodze – w ogromnym stropie groty… Jak jest w rzeczywistości? Na szczęście równie dobrze! Drogi mają od 25 do ponad 40metrów długości i w większości kluczą pośród gąszczu stalaktytów. Na takie wspinanie tu przyjechałem!

Maciek na The Day After 7b

Maciek na The Day After 7b

W grocie spędzamy dwa udane dni, robię onsightem 40metrowe 7c+ i prawie łamię nos odpadając z urwanym stalaktytem na 8a. Tutejsze linie również nie należą do popularnych, zapewne ze względu na dostęp, bo ich uroda jest niekwestionowalna. Kolejne miejsca do odwiedzenia to dwie super malownicze miejscówki – Roccadoria i pobliska Cala Luna. Obie zachwycają urodą i nie powalają wspinaniem. Roccadoria oferuje dosć długie drogi ale po bardzo ostrej skale i raczej zbliżone do pionu, natomiast Cala Luna to powrót lepiących się chwytów i dróg niemal ściankowej długości. Oba te rejony łączy jednak kilka cech. Po pierwsze znajdziemy tam KILKA prawdziwych perełek, np. King Arthur 7b w pierwszym i Araj 7a+ w drugim. Po drugie wspinać się będziemy we wspaniałym otoczeniu (Roccadoria – urwisko nad jeziorem; Cala Luna – piaszczysta morska plaża). I po trzecie, w obu tych miejscach obicie dróg jest SKANDALICZNE. Wypadające plakietki i zardzewiałe kolucha przypominające malutkie ringi są niczym w porównaniu do doszczętnie zardzewiałych lub wręcz prowizorycznych stanowisk!

Roccadoria - Tomek patentuje King Arthur 7b

Roccadoria – Tomek patentuje King Arthur 7b

Kolejne dni i kolejne rejony: Arcadio w Cala Gonone, Urania w Isili i Ruota del Tempo w Domusnovas. W Arcadio natknęliśmy się na ciekawe drogi, jednak maczał w nich palce Mistrz Maurizio „Manolo” Zanolla, któremu czasem myli się 8a z 7c 😉 Poza tym sektor jest bardzo mały.

7c+ w Raoni (Cala Fuili), fot. Maciek Ostrowski

7c+ w Raoni (Cala Fuili), fot. Maciek Ostrowski

Co do Isil to wypowiedzieć mogę się jedynie o estetyce skały, gdyż lekka mżawka połączona z tonami magnezji na wielkich, kutych dziurach uniemożliwiła nam wspinanie w tej „pakerni”. Na szczęście mocno betonowana skała nie zachęcała do wstawek.

Ostatni odwiedzony przez nas rejon to Domusnovas, miejsce pamiętające początki Sardyńskiego freeclimbingu i oferujące kilka sektorów o różnorodnym charakterze. W sektorze Ruota del tempo udaje mi się wciągnąć dwie 8a OS, przy czym jedna z nich powstała zaledwie rok po moim narodzeniu! Na pozostałe sektory nie starcza nam już czasu, jednak nie wydaje się by mogły nas czymś zaskoczyć…

Malownicze sardyńskie miasteczka

Malownicze sardyńskie miasteczka

Zapewne nie każdy z Was przebrnął przez powyższy, chyba rekordowo (jak na mnie) długi tekst, więc na koniec skrótowo odpowiem na tytułowe pytanie „Czy warto?” Jeśli uwielbiasz włoska kuchnię, kąpiele w morzu, ładne widoki, a PRZY OKAZJI lubisz powspinać się po mało chodzonych drogach o oldschoolowych wycenach i nie boisz się zjechać ze starego mailona na zardzewiałej plakietce, to Sardynia jest właśnie dla Ciebie! Pozostałym, bardziej nastawionym na wspinanie od rana do wieczora po popularnych klasykach, polecam raczej inne miejsca.

Sycylia – moim zdaniem doskonała alternatywa dla przereklamowanej Sardynii – dużo wspinania w jednym miejscu, doskonale przygotowane sektory i spoooro do zwiedzania, chociaż kosztem większej urbanizacji

Sycylia – moim zdaniem doskonała alternatywa dla przereklamowanej Sardynii – dużo wspinania w jednym miejscu, doskonale przygotowane sektory i spoooro do zwiedzania, chociaż kosztem większej urbanizacji

P.S.

Sardynia jest jednak niepodważalnie mekką wielowyciągówek. Jedną z nich udało nam się z Maćkiem odhaczyć, ale to już historia na oddzielny wpis…

DSC_0297_1

BUKA plus zapowiedź

Uff, właśnie wysiadłem z samolotu z Sardynii i od razu zabieram się za zaległości. Co prawda ten post miał się ukazać jeszcze przed wyjazdem ale cóż, prowadzenie sekcji wspinaczkowych połączone z intensywnym przygotowywaniem Makaka do oficjalnego otwarcia (czytaj – kręcenie dróg) skutecznie ograniczyło mój czas wolny.

W każdym razie jeszcze w kwietniu pojawił się tegoroczny, szesnasty numer BUKI czyli Biuletynu Uniwersyteckiego Klubu Alpinistycznego, do którego lektury serdecznie zachęcam! Co znajdziecie na łamach BUKI? Jak ją bezpłatnie dostać? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie tutaj, a tymczasem mała foto zapowiedź – kilka z moich zdjęć zamówionych do artykułu o treningu. Do przeczytania oczywiście w Buce :).

DSC_0150_1

DSC_0086_1

DSC_0065_1

W najbliższych dniach planuję też wrzucić (krótką?) relację z wyjazdu na Sardynię. Stay tuned!

Grota Millenium

Grota Millenium