Miesiąc: Czerwiec 2014

Trzy razy VI.6, czyli długi weekend na jurze

Powiem szczerze, że przed wyjazdem nie planowałem wstawek w żadną z wymienionych poniżej dróg. Założenie było jedno – trochę się powspinać, biorąc poprawke na bolącego fakera…

Czterodniowy wyjazd zaczął się dość leniwie. W czwartek zabrałem się za wspinanie dopiero pod wieczór, a wstawki w projekt sugerowały, że jest trochę za ciepło i generalnie coś jest nie tak. Ewidentnie potrzebowałem powspinać się po czymś innym, w dawno nie odwiedzanych miejscach. Wybór padł na Rzędkowice, gdzie dość szybko przechodzę najtrudniejszą propozycę rejonu, czyli 622 Upadki Bunga za VI.6. Droga – bulder, gdyż po startowym trzy ruchowym cruxie do stanowiska prowadzi nas 15metrów terenu za VI.1. Przejście sprawia mi sporą ulgę, bo cztery lata temu  wstawka we wspomnianego balda skończyła się dla mnie zerwanym troczkiem.

Pocztówka z Podzamcza

Pocztówka z Podzamcza

W sobotę uderzamy na podzamczański Gołębnik, gdzie za cel obieram sobie wybitnie płytową Infamię, również VI.6. Ku mojemu zdziwieniu już w drugiej próbie wpinam się do stanowiska! Aż ciężko uwierzyć, że dwa lata temu wędkując drogę nie mogłem posklejać ruchów. Z bananem na ustach ruszam w stronę „Stodoły” po zasłużone lody z bitą śmietaną i malinami ;P

Crux na Alis in the sky, fot. Konrad Boczyński

Crux na Alis in the sky, fot. Konrad Boczyński

Dzień czwarty, na pytanie – gdzie dzisiaj –  odpowiadam – obojętnie – jednak ze względu na lekkiego kaca po sobotnim wieczorze ekipa zdaje się na mnie i po chwili lądujemy w mało popularnej Bogdance (koło Jastrzębnika). Plan jest prosty, wstawić się w nową propozycję Przemka Mizery. Efekt? Pierwsze powtórzenie Alis In the sky i to w drugiej próbie! Droga po prostu powala na kolana! Kompresyjne wspinanie po oblakach i krawądkach, a do tego trzyma do samego końca! Zero kutych chwytów, zero ograniczników, prawdziwa podlesicka perełka! Wycena VI.6 wydaje się odpowiednia, choć raczej z dolnej granicy tego stopnia. Może kolejne powtórzenia rzucą więcej światła na trudności.

Łukasz i "Zabłęda", VI.2/2+ w Bogdance

Łukasz i „Zabłęda”, VI.2/2+ w Bogdance

Do następnego weekendu!

Reklamy

Jurajski Top 10

Podczas zeszłego weekendu nabawiłem się kontuzji fakera. Z pozoru niewielki uraz okazał się całkiem poważny i musiałem odwołać planowany na Boże Ciało wyjazd na Frankenjurę, a także ograniczyć obciążenia treningowe. Nie ma jednak tego złego i wolny czas wykorzystałem na doszlifowanie zalegającego już od jakiegoś czasu na dysku artykułu…

Zainspirowany niegdysiejszą serią na climb.pl – „Top Ten” postanowiłem stworzyć własne, jurajskie zestawienie dróg, które według mnie „powalają na kolana”. Na początek jednak parę wyjaśnień:
Po pierwsze moje zestawienie to Top 14, bo nie zmieściłem się w dyszce. Po drugie starałem się przedstawić po jednej (przy 4+/5 i VI.5 się nie udało) drodze z każdej trudności pomiędzy VI.2+ i VI.6+, wiec drogi nie są posortowane pod kątem urody, a jedynie trudności. I po trzecie pamiętajcie, że jest to bardzo subiektywna selekcja i traktujcie ją z dużym dystansem. Poniższe drogi wybrałem z grupy kilkuset jurajskich linii, które pokonałem i w których mnie coś urzekło. ///Uwaga/// Niektóre opisy flashują drogi!

Maciek na Tańcu Ze Słoniem, droga niestety nie zmieściła się w zestawieniu

Maciek na Tańcu Ze Słoniem, droga niestety nie zmieściła się w zestawieniu

  1. Filar Cimy VI.2+, Podzamcze – Jeśli Podzamczańskie Cimy kojarzą wam się z czochraniem po połogach płytach to polecam wycieczkę na tę drogę. Znajdziecie tu prawie wszystko, bulder po oblakach, techniczny filar, czujny trawers z lufą pod nogami no i końcowe przewieszenie, rewelacja.
  2. Hokej z prostowaniem VI.3, Popielarka – Dolny, wiodący techniczna rysą fragment drogi zrzucił już niejednego mocnego panelowca, jednak niesamowita górna partia rekompensuje wszelkie cierpienia. Niełatwa w tym stopniu!
  3. Niebieskie Karimaty VI.3+, Okiennik Wielki – Totalny jurajski klasyk! 20metrów czołgania po płycie podprowadza nas pod końcową przewieszkę.

    Pion absolutny czyli Duża Cima. Na pierwszym planie Filar, w oddali wspinam się po Potędze Trójkątów. Fot. Marta Czajkowska

    Pion absolutny czyli Duża Cima. Na pierwszym planie Filar, w oddali wspinam się po Potędze Trójkątów. Fot. Marta Czajkowska

  4. Kafar Ponury VI.4, Suchy Połeć – Duże chwyty, długie ruchy, nie najmniejszy ciąg, czego chcieć więcej? Dobra na OS.
  5. Niemyte Dusze VI.4+, Gołębnik – Prawdziwy test umiejętności wspinania w płycie.  Do tego przyda się zapas wytrzymałości – przedramion i łydek. Dodatkowa gwiazdka za nazwę.
  6. Porozmawiajmy o Kobietach VI.4+/5, Góra Kołoczek – I znowu wspaniała nazwa. To ona przyciągnęła mnie 7lat temu pod tę drogę i jak się okazało było warto! Wybitnie bulderowy start w 40 stopniach przewieszenia wyprowadza nas na łatwą, połogą płytkę, z której nie można już spaść. Czyżby? 😉

    Czołowa ściana Gołębnika. Z lewej Niemyte Dusze, środkowym brzuszkiem wiedzie Udręka i Ekstaza, a przy prawej krawędzi zdjęcia słynne Pandemonium.

    Czołowa ściana Gołębnika. Z lewej Niemyte Dusze, środkowym brzuszkiem wiedzie Udręka i Ekstaza, a przy prawej krawędzi zdjęcia słynne Pandemonium.

  7. Supernowa VI.4+/5, Suchy Połeć – Na skale pod drogą widnieje wycena 7c, co bardziej odpowiada jej charakterowi. Solidne zgięcia po klamach w wybitnym jak na jurę przewieszeniu prowadzą na raczej łatwy połóg, to jednak nie koniec! Tuż przed stanem czekają na nas dwa metry przewieszonka, których statyczne przejście po dziś dzień pozostaje dla mnie zagadką.
  8. Mandala życia VI.5 – Honorna droga na honornej ścianie, końcowy trawers wydłuża ją do prawie trzydziestu metrów!  Zdecydowanie mile widziany zapas wytrzymałości, oczywiście o ile targniecie z fakera na starcie…
  9. Odlot Proroka VI.5, Pochylec – Ci co o Pochylcu mówią, że dużo betonu, że brzydkie otoczenie i że hałas zdecydowanie mają rację :). Ale czym są te drobiazgi w obliczu najbardziej westowego wspinania na jurze? Odlot Proroka to 30metrów napierania od początku do końca w przewieszeniu, do tego po dużych chwytach i z cruxem na końcu, palce lizać!

    Koniec Wyścigu parę lat temu ;) fot. Magda Nadolna

    Koniec Wyścigu parę lat temu 😉 fot. Magda Nadolna

  10. Koniec wyścigu VI.5, Okiennik Wielki – Kolejna rewelacyjna wspinaczka na Okienniku. Na starcie wydup, w środku progresywnie przewieszająca się płyta, a na deser obłe odciągi w rysie, trzyma do końca! Ciekawostką są również występujące tu w dużej liczbie malutkie, wystające ze skały, czarne „chrupki”.
  11. Udręka i ekstaza VI.5+, Gołębnik – Trzy gwiazdki za nazwę ;] Do tego kolejnych parę za długość i estetykę ruchów i jedna ujemna za wykute chwyty. Prawda, że bilans wychodzi zdecydowanie na plus? Trudna w tym stopniu.
  12. Skrzydełko VI.5+/6, Popielarka – Wraz z Powitaniem Wiosny uznawana za najlepszy jurajski filar. Ciągowe, ultra techniczne wspinanie. Mnóstwo haczeń pięty, balansu i łapania ostrza filara na ścisk.  Brawa dla Mirka Wódki za otwarcie obu tych dróg!

    Popielarka i imponujące Skrzydełko. Z prawej widać też odstrzeloną płytę Hokeja.

    Popielarka i imponujące Skrzydełko. Z prawej widać też odstrzeloną płytę Hokeja.

  13. Dyskopatia VI.6, Jastrzębnik – Dwa światy. Najpierw lekki ciąg zakończony przewieszeniem po dobrych dziurach, a później bardzo techniczna płyta „po niczym”. To która z tych części jest trudniejsza pozostaje tematem dyskusji.
  14. Potęga Trójkątów VI.6+ – Genialna linia. Prawdziwa perełka jurajskiego wspinania. Ponad czterdzieści wymagających przechwytów, z których jednym z najtrudniejszych jest ruch to topu. Dla mnie niezapomniana przygoda.
Przechwyty Potęgi Trójkątów. Fot. Wojtek Ryczer

Przechwyty Potęgi Trójkątów. Fot. Wojtek Ryczer

Przeglądając wymienione drogi, nie trudno zauważyć powtarzające się sektory – Okiennik, Duża Cima, Suchy Połeć, Pochylec, Gołębnik, Popielarka i Jastrzębnik. Gdybym miał stworzyć TOP 7 skał jury to składał by się on właśnie z tych pozycji. Wiec jeśli jeszcze ich nie odwiedziliście, to radzę czym prędzej to nadrobić :).

I na koniec czołowa Jastrzebnika.

I na koniec czołowa Jastrzebnika.

Szkolenia, Biblioteka i ładne dziewczyny…

Wiosna w pełni. W jeden weekend lampa i 30 stopni, w inny zlewa i 15, a jak już się trafi przyjemne 20, to człowiek musi lawirować między rejonami uciekając przed złowieszczymi cumulonimbusami. „Sorry, taki mamy klimat”. Zresztą ma to swój urok, wiec nie ma co za dużo narzekać. Wspinać się dało i to całkiem przyjemnie.

W pierwszej połowie maja poprowadziłem dwa kursy skałkowe, było sporo śmiechu, a czasami trochę strachu  ale oba szkolenia wyszły naprawdę fajnie. Wszystkim kursantom serdeczne dzięki za wspólnie spędzony czas!

Paweł na „wielowyciągówce”

Paweł na „wielowyciągówce”

Po okresie szkoleń przyszedł czas na sprawdzian czy sardyńskie klify nie wyssały ze mnie za dużo energii. Na szczęście nie było tak źle i już w pierwszy „wolny” majowy weekend robię Kant Finansowy VI.4+/5 OS, a w kolejny dość szybkie(bo już w czwartej próbie) powtórzenie Chucka za VI.6.

Kant Finansowy, fot. Marcin Ciepielewski

Kant Finansowy, fot. Marcin Ciepielewski

Obie drogi znajdują się na bibliotece i obie oferują rewelacyjne, choć zgoła odmienne wspinanie. Kant… to dość ciągowa linia po obłych odciągach, wiodąca bardzo estetycznym filarem. Zdecydowany klasyk rejonu! Chuck natomiast (nazwa może wydawać się dziwna póki nie połączymy jej z nazwą znajdującego się obok projektu – Core) to projekt Jacy Matuszka poprowadzony po raz pierwszy rok temu przez Łukasza Dudka. Obu Panom należą się wielkie brawa, bo Chuck to na prawdę ciekawa propozycja. Droga jest co prawda krótka (7wpinek) ale oferuje świetne, siłowe wspinanie w dwudziestostopniowym przewieszeniu i co ciekawe, po dość sporych chwytach! Miłośników przewieszeń oraz wszystkich, dla których Jura to połogie płyty po niczym zapraszam do wstawek!

I na koniec obiecane ładne dziewczyny 😉

Ewa...

Ewa…

...i Kasia

…i Kasia