Miesiąc: Czerwiec 2015

Walka z pogodą i zaległości sprzed lat

Złowieszcze chmury nad Podzamczem

Złowieszcze chmury nad Podzamczem

Walka z pogodą – pod takim hasłem upływają nam kolejne czerwcowe weekendy. Jurajska aura raczy nas na przemian 30-sto stopniowymi upałami i burzami określanymi przez ICM jako opad ponad skalę

Tym razem nie przeszło bokiem...

Tym razem nie przeszło bokiem…

Zanim jednak życzliwi przypomną starą maksymę „złej baletnicy…”, to pochwalę się pokonaniem dwa tygodnie temu dwóch „piątek plus na sześć”, które w sumie zajęły mi chyba 10lat prób 🙂 Mowa tutaj o Tańcu Pająka w Mamutowej i Murarzu II na Dupie słonia. Pod pierwszą z tych dróg pojawiłem się już wieeeele lat temu, ale okazało się, że jestem za słaby ;]. Z podkulonym ogonem wróciłem na panel i do Mamuta pojechałem parę lat później. Niestety. W międzyczasie droga zmieniła swój charakter  i znowu nie miałem tu czego szukać -_-. Cała historia zakończyła się w zeszły weekend, gdy w końcu nie byłem za słaby :).

Łukasz podczas próby na Prawym Meningitisie

Łukasz podczas próby na Prawym Meningitisie

Z Murarzem II historia wygląda trochę inaczej. Pierwsze próby w drogę oddałem chyba 3 lata temu i wierzcie lub nie, ale wtedy wcale nie byłem za słaby! Po prostu liczne zbiegi okoliczności (urwane chwyty i stopnie), błędy (loty z „terenu rolniczego”) czy tragiczna pogoda (przysłowie o złej baletnicy…) pozwoliły mi spokojnie wpiąć się do stanu dopiero w ten sądny dzień co i na Tańcu Pająka. Obiecywałem co prawda, że jak mi się w końcu uda, to w następnej próbie przejdę drogę z plecakiem, ale moje niecne plany szczęśliwie pokrzyżowała kolejna zlewa.

W czasie deszczu dzieci się nudzą

W czasie deszczu dzieci się nudzą

I na koniec coś dla ekologów i wrażliwych obrońców zwierząt. W minioną sobotę na moich oczach, z ukrytego gdzieś w szczelinie skalnej gniazda sikorek wypadło małe piskle. Lot szczęśliwie zakończył się bardzo miękko i po wykorzystującej gazetę akcji ratowniczej, mały bezpiecznie powrócił do gniazda. Czekam na telefon w sprawie werbunku do Animalsów 😀

Bohater całej akcji

Bohater całej akcji

Reklamy

Pracowity czerwiec

W ostatnich tygodniach temperatury zachęcają raczej do wyjazdów nad zbiorniki wodne, niż trenowania w dusznych halach, ale coż, wspinać się przecież trzeba. Pracować niestety też, choć u mnie obie te czynności dość często się zlewają.

Co do skał to ze względu na temperatury ostatnie dni zaliczam do okresu „zasiewów”. Na zbiory trzeba poczekać aż się ochłodzi. Tymczasem wrzucam dwie romantyczne fotki z Góry Zborów ;]


W zeszły weekend natomiast, o dość nietypowej jak na tę imprezę porze roku, odbyła się pierwsza edycja Pucharu Polski w Boulderingu. Co więcej, nietypowe było też miejsce. Ścianę rozstawiono bowiem na środku najbardziej reprezentacyjnej, łódzkiej ulicy – Piotrkowskiej. Żeby tego było mało przystawki tworzył jeden z najlepszych polskich duetów routesetterskich – Adam Pustelnik i Olo Romanowski, wspierany przez Michała Górskiego. Co prawda zdarzyło się małe potknięcie w eliminacjach, ale półfinały i finały? Czapki z głów! Chłopakom należą się gromkie brawa. Zresztą nie tylko im. Od strony organizatorskiej zawody również stały na wysokim poziomie. Oby tak dalej!

Swojego startu nie mogę zaliczyć do nieudanych. Do półfinału dostałem się bez najmniejszego problemu, a finał był na wyciągniecie ręki (dosłownie, zabrakło jednak zimnej krwi i sięgnięcia do topu na ostatnim baldzie). Ostatecznie wracam zadowolony, jednak z lekkim niedosytem i sporym apetytem na kolejne, wrześniowe edycje.

fot. Szymon Aksienionek

fot. Szymon Aksienionek

No dobrze, ale jak na razie piszę jedynie o wspinaniu, a nic o tej pracy. A na niedobór pracy routesetterskiej ostatnio narzekać nie mogę. Od zeszłego tygodnia spod mojej ręki (a raczej wkrętarki) wyszło kilkanaście nowych dróg na Murallu i Warszawiance. Serdecznie zapraszam do testowania!