Miesiąc: Grudzień 2015

Video motywacyjne + zaległości

Jak to wczoraj powiedział Staszek – „na Twoim blogu wieje ostatnio nudą” i niestety miał rację. Przyczyna takiego stanu rzeczy jest bardzo prosta. Od ostatniego wpisu nie byłem ani razu w skałach. Te półtora miesiąca to moja najdłuższa skalna przerwa od co najmniej roku… Zanim jednak przejdę do dłuższej opowieści co się ze mną przez ten czas działo, no i jakie siły zmusiły mnie do porzucenia weekendowych wypadów na jurę, wrzucam obiecany w tytule filmik. Widać na nim kilka ćwiczeń uzupełniających trening wspinaczkowy, które często goszczą na moich treningach.

Teraz pora na rozwinięcie tytułowych „zaległości”. Cała historia jak to często bywa zaczyna się od kontuzji. W połowie października, będąc o krok od rozprawienia się z dwoma siódemkowymi projektami naderwałem troczek w małym palcu. Tak, tak, wiem – W małym palcu!? Wielkie mi halo!  – tak też pomyślałem w pierwszej chwili. Niestety, tydzień później wstawki w projekty sprowadziły mnie na ziemię. Obie drogi były dla mnie na granicy obecnych możliwości, a z jednym palcem mniej, wykroczyły niestety poza nią. Trzeba było zagryźć zęby i pożegnać się z Jurą do następnego sezonu. Co się odwlecze to nie uciecze, jak mawiają? Oby!

Kontuzja wykluczyła mnie w zasadzie z jakiegokolwiek treningu na palce. Campus nie wchodził w grę, no chyba że na „trójkach” ale jakoś mnie to nie urządzało. Postanowiłem więc skupić się na wspinaniu po paczkach, oblakach, treningu stabilizacyjnym i szeroko pojętym treningu ogólnorozwojowym. Jak się później okazało wszystko to było doskonałym przygotowaniem pod Mistrzostwa Polski w Boulderingu na naszym, warszawskim Bloco. Poniżej filmik z eliminacji w obiektywie Jarka Niekrasza. Moje wstawki znajdziecie ok 2:35 i 6:30.

Zawody zaczęły się dla mnie wyjątkowo dobrze. Po eliminacjach jako jeden z pięciu wylądowałem na pierwszym miejscu do półfinałów. Następnego startuję jako jeden z ostatnich i flashuje pierwszy problem drugiej rundy, drugi boulder zapowiada się bardziej wymagająco szczególnie, że dobiegały do mnie krzyki niezadowolenia startującego na nim przede mną Mechaniora (w końcu Mistrza Polski). Chwilę później, nie wiem jakim cudem, melduję się na topie dwójki. Znowu flash.

Półfinałowa trójka, fot Szymon Aksienionek

Półfinałowa trójka, fot Szymon Aksienionek

Wychodząc na trzeci z czterech problemów czuję się dobrze. Wiem, że już jest ok, a może być tylko lepiej. W trzeciej próbie udaje mi się dojść pod top, przez myśl przechodzi – „to na bank klama” – i radośnie strzelam do, jak się okazuje bardzo obłej, struktury. Spadam. Najpierw czuję złość, a po chwili ogromne emocje, bo wiem, że w następnej próbie zrobię, a to może oznaczać finał. Z nerwów popełniam błędy, ale udaje mi się dotrzeć do topu. Tym razem przezornie haczę piętę i statycznie łapię top. Teraz jeszcze druga noga – „Gdzie ją postawić?! Myśl! Szybko! O, jest krawądka, powinna być ok.” – stawiam druga nogę, dokładam do topu, w głowie rodzi się myśl o finale i nagle…  nagle niechlujnie wstawiona (jak się okazało trzeba było ją podhaczyć o oblaka) noga traci kontakt ze ścianą, a wraz z nią pozostałe kończyny. Ląduję na materacu, nie odwracam się do sędziego, wiem, że nie trzymałem topu wymagane 3sekundy. Zegar pokazuje jeszcze ponad minutę, mam czas, niestety nad przedramionami władzę przejął już kwas mlekowy, a nad głową zwątpienie… Zagrzewany dopingiem publiczności, w ostatniej próbie zużywam resztki tego co mi zostało, klepię top i pokonany wracam do strefy. Wiem, że 5minut to za mało żeby zeszło zbułowanie, na ostatnim boulderze nie łapię nawet bonusa. Ostatecznie ląduję na ósmym miejscu, tuż za finałem. To mój najlepszy wynik na MP w Boulderach, ale fakt ten ucieszy mnie dopiero miesiąc później, jak opadną emocje :).

12395259_10208682873933795_1156834757_n

Na koniec przydługiego wpisu pragnę podzielić się faktem rozpoczęcia współpracy z marką  Evolv, stając się jednocześnie członkiem polskiego Team Evolv. Najbliższa okazja do przetestowania ich produktów już za dwa tygodnie w Ospie!

Taką pogodę zamawiam

Taką pogodę zamawiam!